Wiara jest jak inwestycja

Opublikowano w 25 marca 2026 08:49

Codziennie w coś wierzysz. Codziennie obdarzasz zaufaniem wiele rzeczy. Na przykład wierzysz w liczby, które podają media, wierzysz w coś, o czym czytasz w jakimś podręczniku czy opracowaniu. Wierzysz, czyli ufasz, że to jest prawda i że to cię nie zawiedzie. Przynajmniej robisz takie założenie.

Słownik Języka Polskiego podaje 5 definicji wiary.
1. określona religia lub wyznanie; też: przekonanie o istnieniu Boga
2. przekonanie, że coś jest słuszne, prawdziwe, wartościowe lub że coś się spełni
3. przeświadczenie, że istnieją istoty lub zjawiska nadprzyrodzone
4. potocznie: grupa ludzi zżytych ze sobą
5. dawniej: wierność komuś lub czemuś

Pominę 1. i 3. definicję, ponieważ sugerują one, że wiara to religia albo przeświadczenie o prawdziwości nadprzyrodzonych zjawisk. Tymczasem wiara to zaufanie. Biblijna definicja mówi, że to pewność tego, czego nie widzimy i przeświadczenie o tym, czego się spodziewamy.

CODZIENNIE W COŚ WIERZYSZ
Codziennie obdarzasz zaufaniem wiele rzeczy. Na przykład wierzysz w liczby, które podają media, wierzysz w coś, o czym czytasz w jakimś podręczniku czy opracowaniu. Wierzysz, czyli ufasz, że to jest prawda i że to cię nie zawiedzie. Przynajmniej robisz takie założenie.

Większości z tych rzeczy nie sprawdzasz. Większości "faktów" nigdy nie doświadczysz. Po prostu z jakichś względów wydają ci się wiarygodne. Większość rzeczy, w które wierzysz nie wpływa też bezpośrednio na twoje życie. Dlatego wiara w nie jest dla ciebie bezpieczna. Ich prawdziwość pozostaje w sferze filozoficznych rozważań - nigdy nie zweryfikowana.

NIE WSZYSTKO JEST WIARYGODNE
Inaczej jest, kiedy przedmiotem twojego zaufania jest coś, co dotyczy twojego życia, np.   uwierzysz jakiejś informacji i na tej podstawie zainwestujesz swoje pieniądze. Albo zaufasz jakiejś osobie i postanowisz wejść z nią w relację. Wtedy szybko okazuje się, czy przedmiot twojej wiary był wiarygodny czy nie. Wtedy widzisz, czy warto być wiernym tej firmie, osobie, idei.

WIARA JEST JAK LOKATA
W tym sensie wiara jest jak inwestycja. Lokujesz ją w czymś i spodziewasz się po tym czegoś dobrego. Ale jeśli ulokujesz ją w czymś, co okazuje się nie być prawdą, poniesiesz stratę. Gdy obdarzasz kogoś lub coś swoim zaufaniem, nie widzisz jeszcze pełnego obrazu. Swoje przekonanie o tym, czy zaufać budujesz na doniesieniach "świadków". Zbierasz jakieś argumenty, analizujesz lub reagujesz emocjonalnie, a na koniec podejmujesz decyzję. W tym sensie wiara nie jest wcale przeciwstawna rozumowi. Decyzja o zaufaniu komuś lub czemuś może być zarówno oparta na fundamentalnej analizie jak i na emocjonalnym uniesieniu.

ZANIM CZEMUŚ LUB KOMUŚ UWIERZYSZ
Zanim obdarzasz coś lub kogoś zaufaniem, przechodzisz przez pewne etapy.
1. Słyszysz o czymś.
2. Zbierasz informacje.
3. Analizujesz lub ulegasz emocjom.
4. Pojawia się w tobie przekonanie, że to jest prawdziwe.
5. Decydujesz się temu zaufać i zaczynasz stawiać kroki w tym kierunku.
6. Zaczynasz doświadczać efektów (wtedy przekonujesz się, czy to, czemu zaufałeś, jest prawdą).

JAK JEST Z WIARĄ W BOGA I BOGU
Te same kroki przechodzisz, gdy decydujesz się uwierzyć Bogu. Tak było ze mną. Usłyszałam ewangelię o tym, że Jezus umarł za mnie. Usłyszałam, że inaczej to ja musiałabym ponieść śmierć (w konsekwencji moich wyborów). Usłyszałam, że dzięki temu, że On zmartwychwstał, ja mam teraz przetartą drogę do wiecznego życia w połączeniu z Bogiem. Usłyszałam też zeznania świadków, ludzi, którzy opowiadali, jak spotkali osobiście Jezusa i jak zaprosili Go do swojego życia. Usłyszałam ich świadectwa o tym, jak ich życie się zmieniło. Że to nie był jakiś jednorazowy stan religijnego uniesienia, ale początek życia w Bożej mocy. Usłyszałam o ich stałej relacji z Bogiem, o tym, że to ma praktyczny wpływ na jakość ich życia. Usłyszałam, że są pewni zbawienia i tego, że idą do nieba.

ZWAŻYŁAM ZA I PRZECIW
Przyjrzałam się wtedy sobie i stwierdziłam, że mimo wrażenia, jakie staram się wywrzeć na otoczeniu, jestem niepełna i niewystarczająca. Uznałam, że moje życie nie jest takie, jak sobie wyobrażałam. Zobaczyłam jego bezsens i wielką niewiadomą, dokąd zmierzam.

Z jednej strony miałam obraz siebie, a z drugiej  obraz tych ludzi, którzy mówili, że oddali swoje życie Jezusowi i zostali uratowani. Stałam przed decyzją, czy ulokować w tym swoje zaufanie. Pewnej nocy miałam sen, który ostatecznie skonfrontował mnie z prawdą. Pojawiło się we mnie przekonanie, że Jezus to prawdziwy Bóg i że Jego ofiara ma znaczenie dla mnie. Uwierzyłam i w tym momencie zaczęłam doświadczać prawdziwości Boga. Narodziłam się z Jego Ducha. Ulokowałam swoją wiarę w Jezusie. To najlepsza inwestycja na świecie. Zysk to życie wieczne i pełnia życia tu na ziemi.

Chcesz też zainwestować w Prawdę? 

Nina Księżopolska