Gra o serce

Opublikowano w 13 maja 2026 20:10

Pojawiasz się na tym świecie i w miarę dorastania, próbujesz się zorientować, co to za gra, jakie są zasady i kto rozdaje karty. Próbujesz dociec, jaką masz w tym wszystkim rolę. Podejmujesz próby, by jakoś się określić, wykreować. Wchodzisz w różne buty, a za punkt odniesienia przyjmujesz innych równie zdezorientowanych ludzi.

Chcesz się jakoś dopasować i nie wychodzi ci to tak do końca. Czujesz, że to nie to, że to nie jest twoje. "I'ts not the shape of my heart" - słowa piosenki Stinga pasują tu doskonale. Ale życie wymaga określenia się, więc z większym lub mniejszym przekonaniem obierasz jakąś pozycję, jakąś drogę i zaczynasz nią iść - bywa, że odchodząc coraz dalej od tego, co masz w sercu, a co pozostaje nierozpoznane.

Tak kiedyś funkcjonowałam. Próbowałam być jakaś. Przyjmowałam różne punkty odniesienia. Eksperymentowałam i nie trafiałam do celu. Wszędzie czułam się niezgodna, niedopasowana. Nazbierałam po drodze różnych opinii o sobie, ale sama nie potrafiłam się określić. Nie byłam na tyle odważna i zdeterminowana, by iść po bandzie i w ten sposób próbować czerpać z życia. Dałam się zgasić - z lęku przed tym, że znowu nie trafię, wycofałam się z pragnień i oczekiwań. Utknęłam w szarości korporacyjnego życia, fasadowych relacjach i w podszytym hipokryzją przeświadczeniu, że właśnie osiągam sukces. W domu dogasałam na kanapie przed telewizorem, przy późnych kolacjach z człowiekiem, którego nie znałam, a nazywałam go mężem.

Tak żyłam, coraz bardziej przytłoczona wieloma celami i jednoczesnym brakiem sensu własnego istnienia. W takim momencie po raz kolejny dotarła do mnie informacja o Jezusie - Bogu, który przyszedł w ciele człowieka na ziemię, żeby wziąć na siebie mój grzech i jego konsekwencję - śmierć. Pewnej nocy - przekonana o tym, że jestem odłączona od tego Boga - chwyciłam się imienia Jezus, jak koła ratunkowego. Powiedziałam Mu, żeby wszedł do mojego życia i coś z nim zrobił. Wtedy narodziłam się z Jego Ducha. Przeszłam ze śmierci do życia.

W tamtej chwili w moim wnętrzu zaszła potężna zmiana - doszło do detronizacji ego i ustanowienia rządów Jezusa. Pod Jego panowaniem zaczęłam pozbywać się kłamstw z mojej duszy, a to pozwoliło mi coraz wyraźniej widzieć prawdziwy kształt mojego serca. Z dnia na dzień przestawałam szukać swojej tożsamości w świecie. Zaczęłam jej szukać w Bogu - w tym, co o mnie mówi np. w Jego spisanym słowie. Efekty? Wiem, kim jestem, dokąd idę, po co tu żyję. Nie określa mnie żadna ludzka opinia, nic, co pochodzi z tego świata. Dziś określa mnie On, Jego krew, Jego myśli i słowa o mnie. Tożsamość w Nim dała mi podstawę do tego, by odnaleźć siebie - o tym w innym odcinku.

KSZTAŁT SERCA
(na nutę "Shape of my heart" Sting)

Wchodzisz w coś, co nie jest twoje
Stawiasz na coś, czego brak
Wkładasz barwy, choć wiesz, że nie twoje
Myślisz, że musisz grać

Robisz ruch w niedobrą stronę
Starasz się mieć przy kim stać
I wbrew sobie wciąż płyniesz z prądem
Choć wiesz, że to nie tak

ref. Bo przecież On wygrał już całą wojnę
Za ciebie życie swe dał
Ranny był za występki nie swoje
Byś nowe serce dziś miał

Wzięłam to i zaczęłam od nowa
On wypełnił mój każdy brak
Jestem dzisiaj zupełnie zbawiona
Swego serca znam kształt

W duchu kompas mam Jego słowa
Już nie szukam - On przy mnie jest
Dziś pod prąd tego świata podążam
Nigdy nie poddam się

ref. Bo przecież On wygrał już całą wojnę
Za ciebie życie swe dał
Ranny był za występki nie swoje
byś nowe serce dziś miał

Nina Księżopolska