Stary niedźwiedź mocno śpi...

Opublikowano w 6 maja 2026 00:03

Czy pamiętasz zabawę w starego niedźwiedzia? Śpiewało się wtedy:
"Stary niedźwiedź mocno śpi, stary niedźwiedź mocno śpi. My się go boimy, na palcach chodzimy. Jak się zbudzi, to nas zje, jak się zbudzi, to nas zje." Ale Bóg nie jest jak stary niedźwiedź, mimo że wielu Go tak postrzega.

Ja też kiedyś tak postrzegałam Boga - jako odizolowanego, jakby uśpionego starca, którego należy się bać, bo gdy tylko się zbudzi, na pewno mnie ukarze. Z takim wyobrażeniem trudno jest żyć, dlatego w ogóle wyparłam istnienie Boga. Lepiej tak, niż, trwać w ciągłym oskarżeniu i pod presją nieuchronnej kary. Z drugiej strony, pewną ulgę sprawiała myśl, że gdyby On jednak był, są przecież gorsi ode mnie. Przecież wcale nie jestem taka zła, więc nie może potraktować mnie na równi z innymi. Stąd już było mi blisko do tego, by zacząć się uważać za dobrego człowieka.

Tymczasem prawda o mnie i o Bogu jest inna. Ja nie byłam wtedy dobrym człowiekiem - byłam martwa przez grzech, miałam egoistyczną naturę, która sprawiała, że nie byłam w stanie sprostać Bożym standardom. Cokolwiek robiłam - niezależnie od tego, czy było to uważane za dobre czy złe - było to martwe, ponieważ pochodziło z martwego ducha.

Bóg z kolei nie jest mściwym, uśpionym starcem, który czyhał na moje potknięcie. On nie zaspał, ale we właściwym czasie okazał mi łaskę w Jezusie Chrystusie. Zaingerował w moją ludzką rzeczywistość, bym mogła zmienić swoje położenie i przeznaczenie. Bym mogła wymienić swojego martwego ducha na żywego i zacząć żyć w Jego mocy, a nie o własnych siłach. Po to właśnie Bóg wcielił się w człowieka i poniósł śmierć, czyli karę za grzech, która należała się mi.

Gdy miałam 29 lat ta prawda dotarła do mnie i wyzwoliła mnie z kłamstw, w które wierzyłam. Z kłamstw na temat tego, jaki jest Bóg i jaka ja jestem. Prawda skonfrontowała mnie z tym, że jestem grzeszna i zasłużyłam na śmierć (i to było bolesne odkrycie). Ale zaraz potem ta sama Prawda przemówiła: "Ja cię nie potępiam. Przyszedłem podnieść twoje życie do mojego standardu".

W wyniku realnego spotkania się z tą Prawdą, narodziłam się na nowo z Ducha Świętego. Dziś jestem nowym stworzeniem. Mam żywego ducha. Jestem połączona z Jezusem na wieki. Bóg stał się moim Ojcem. Nie będzie już nigdy sądził mnie ku potępieniu. Osądził grzech w ciele Jezusa, a ja to przyjęłam przez wiarę. Przyjęłam, że moje wszystkie grzechy zostały już tam osądzone. W wyniku tego grzech już nade mną nie panuje i śmierć już nade mną nie panuje. Nie sprawił tego mściwy, uśpiony starzec, ale żywy, dobry i łaskawy Bóg - Jezus Chrystus.

Chcę ci powiedzieć, że twój dzisiejszy stan zależy od tego, w co wierzysz. Jeśli masz kłamliwy obraz Boga i siebie, to na pewno jesteś w miejscu śmierci. Ale nie musi tak być. Wystarczy, że zechcesz spotkać się z Prawdą, z Jezusem Chrystusem.

Nina Księżopolska