Segregacja śmieci w duszy nie działa

Opublikowano w 2 maja 2026 11:16

Być może zauważasz w sobie śmieci, ale myślisz sobie, że wystarczy je jakoś posegregować, ograniczyć ich powstawanie, zgarnąć gdzieś na kupkę i czymś przysypać, przerobić na coś dobrego. Starasz się więc nie postępować źle, wartościujesz grzechy i stwierdzasz, że jeszcze nie jesteś aż taki, jak niektórzy, starasz się naprawiać swoje błędy i wynagradzać, gdy w czymś zawinisz. 

Wczoraj, co chwila mijałam śmieci. Porzucone części garderoby, kartony, papierki, plastikowe opakowania, odpady z budowy, jakieś resztki jedzenia... Zaśmiecamy miejsce, w którym żyjemy. Góry odpadów rosną. Ekolodzy biją na alarm i lansują segregowanie śmieci i ponowne ich przetwarzanie. Tylko, czy to naprawdę jest w stanie uratować ziemię? Czy rzeczywiście da się ten narastający bałagan uprzątnąć dzięki posegregowaniu i przetworzeniu surowców wtórnych? Czy pozyskanie energii potrzebnej na przetwarzanie nie zanieczyszcza środowiska? Czy mycie posegregowanych odpadów wtórnych nie zanieczyszcza wody? Co z górami śmieci, które już są i wydzielają trujące substancje?

Dopóki działasz, rozdzielasz śmieci do różnokolorowych pojemników, ograniczasz kupowanie produktów w plastikach itp., wydaje ci się, że masz jakiś wpływ. To uspokaja  twoje sumienie. Wydajesz się sobie sprawiedliwy i w porządku, chociaż sprawa nadal wygląda beznadziejnie. Jednak ty myślisz sobie: gdyby wszyscy byli jak ja, dalibyśmy radę. Czy jednak o to chodzi? Przyjacielu, ta ziemia dotknięta grzechem, czyli ludzkim błędem, odejściem od Dawcy Życia, jest przeznaczona na spalenie. Tylko tak można uprzątnąć ten bałagan - zniszczyć raz na zawsze i powołać do życia nowe niebo i nową ziemię.

Podobnie jest z twoim wnętrzem. Być może zauważasz w sobie śmieci, ale myślisz sobie, że wystarczy je jakoś posegregować, ograniczyć ich powstawanie, zgarnąć gdzieś na kupkę i czymś przysypać, przerobić na coś dobrego. Starasz się więc nie postępować źle, wartościujesz grzechy i stwierdzasz, że jeszcze nie jesteś aż taki, jak niektórzy, starasz się naprawiać swoje błędy i wynagradzać, gdy w czymś zawinisz. Może chodzisz do spowiedzi a może po prostu utrzymujesz swój własny kodeks moralny i starasz się wewnętrznie dyscyplinować.

Chcę ci powiedzieć, że to na nic. Co byś nie robił, obrastasz w śmieci. Niezależnie od tego, jak je posegregujesz albo przetworzysz, one będą. Za ich produkcję odpowiada twój oddzielony od Boga, egocentryczny duch. Nie bądź duszewnym ekologiem oszukującym samego siebie. Nie sortuj śmieci w duszy, ale uznaj, że Jezus wziął cały egocentryzm i już go zutylizował razem ze wszystkimi jego produktami. Wezwij Jego imienia. Spotkasz się ze Świętym. W Jego obecności spłonie całe to wysypisko i twoje ego odpowiedzialne za ten bałagan. Narodzisz się na nowo. I nastanie nowe niebo i nowa ziemia.

"Ale teraźniejsze niebo i ziemia mocą tego samego Słowa zachowane są dla ognia i utrzymane na dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi. Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania. A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ziemia i dzieła ludzkie na niej spłoną".
2 Piotra 3:7, 9-10

Nina Księżopolska