Zdemaskuj źródło kompleksów

Opublikowano w 2 maja 2026 11:11

Któregoś dnia rozpoznałam bardzo wyraźnie, że mam kompleks związany z moimi zębami. Zobaczyłam, że towarzyszą temu: wstyd, niezadowolenie, brak wdzięczności, zazdrość, skrępowanie, poczucie niższości, smutek, ściśnienie, powściągliwość w wyrażaniu emocji, trudności w nawiązywaniu relacji, ciągłe kontrolowanie się i obsesyjne myślenie o tym, jak mnie widzą inni i czego to ja nie mogę osiągnąć ze względu na ten "defekt".

Tak naprawdę nie od razu zobaczyłam całą tę listę. Zaczęło się od wstydu. A potem rozpoznałam niezadowolenie i brak wdzięczności. I tak stopniowo - jak magik z kapelusza - zaczęłam wyciągać kolejne "chusteczki". Wszystkie powiązane ze sobą i wcale nie kolorowe, jak w magicznych sztuczkach, ale zatęchłe i brudne. Na koniec wyciągnęłam największą - bałwochwalstwo. Okazało się, że tak bardzo skupiałam się na tym, co uznałam za największą wadę i przeszkodę w moim życiu, że zrobiłam sobie z tego bożka.

Jeśli rozpoznajesz u siebie jakikolwiek kompleks, to wiedz, że nazwa tego zjawiska nie jest przypadkowa. To nic innego, jak "kompleksowa usługa demoniczna" mająca na celu to, by wstrzymać przepływ życia przez ciebie i sprawić, byś zaczął skupiać się na problemie bardziej niż na Bogu. Ta "usługa" zaczęła się za twoim przyzwoleniem i ty też możesz ją zakończyć. U mnie zaczęła się od czegoś błahego, gdy w dzieciństwie zauważyłam, że inne dzieci nie mają przerwy między jedynkami. Pojawiło się wtedy niewinne pytanie: "Dlaczego ja? Dlaczego nie mogę mieć tak, jak inni?" Czy nie brzmi to, jak oskarżenie Boga o pomyłkę?

Potem stopniowo zaczynasz podnosić tę rzecz do coraz wyższej rangi. Staje się ona wytłumaczeniem dla twoich niepowodzeń, czymś, co potrafi sprawić, że przestajesz się lubić i np. nie chcesz oglądać swoich zdjęć  - na pewno nie tych, na których widać to coś, co zdefiniowałeś jako wadę. Zaczynasz starać się to ukrywać a przez to ograniczasz siebie i Boga w Jego działaniu przez ciebie. Coraz bardziej jesteś skrępowany i ściśnięty przez coś, co zwykle jest czymś mało istotnym. Zaczynają cię boleć spojrzenia i uwagi innych.

Ten ból jest dowodem na to, że powstała w tobie rana, przy której pogłębianiu pracuje cały zespół demonów. To one dbają o poszerzanie zgniłego sposobu myślenia na twój temat. One też są zainteresowane, by całą sprawę trzymać w ukryciu. Są jak beztlenowe bakterie, które nie lubią dostępu świeżego powietrza i światła. Zależy im na tym, żeby pogłębiać twoją izolację, bo wtedy twój problem staje się dla ciebie coraz większy.

Jak to przerwać? Tak, jak zrobiłam to ja. Po pierwsze: uznaj swoje myślenie na swój temat za grzech (błąd). Po drugie: zdemaskuj źródło swojego kompleksu. Wystaw na pokaz przyczynę tego, co tak kompleksowo osaczyło twoją duszę. Pamiętaj, że wszystko, co się ujawnia jest światłością, i że nie będą zawstydzeni ci, którzy zaufali Bogu. Zrób to mimo tego, że będzie ci towarzyszyć uczucie wstydu i zażenowania. I po trzecie: zabierz się z Duchem Świętym za oczyszczanie rany. Niech ci pokaże wszystkie sytuacje, z którymi trzeba się rozprawić i wszystkie powiązane "chusteczki", które trzeba wyciągnąć na wierzch i wyrzucić. A potem zacznij zastępować stare toki myślowe nowymi. Zacznij dziękować za to, jak cudownie zostałeś stworzony. Zacznij wypowiadać te wszystkie dobre myśli, które Bóg ma o tobie. Niech cię już nic nie krępuje. Bądź wolny i nieś wolność!

Nina Księżopolska