Jak budować wiarę i wzrastać w wierze?

Wiara nie musi pozostawać taka sama przez całe życie — może wzrastać i umacniać się. Słowo Boże pomaga poznawać Boga, zmieniać sposób myślenia i budować zaufanie do Jego prawdy. Odkryj, jak świadomie rozwijać swoją wiarę i opierać życie na tym, co mówi Bóg.

Czym jest wiara?

W Liście do Hebrajczyków 11,1 Paweł przedstawia definicję wiary.

BG: A wiara jest gruntem tych rzeczy, których się spodziewamy i dowodem rzeczy niewidzialnych.

Po pierwsze więc wiara jest pewnością, a pewność oznacza 100%. Jeśli w coś wierzysz, to nie jest to dla ciebie opcja, lecz jedyny scenariusz. Nie masz planu B na wypadek, gdyby się nie udało. Wiara to również nie jest też tylko twoje chcenie czy pragnienie. Wiara jest związana z decydowaniem. Musisz zdecydować się wierzyć. To jest twoje świadome oświadczenie woli, twój świadomy wybór. Wiara jest pewnością, że coś jest rzeczywiste dzisiaj. Dzisiaj jesteś zdrowy, dzisiaj jesteś zaopatrzony, dzisiaj jesteś zbawiony.

Po drugie wiara jest gruntem tych rzeczy, których się spodziewasz. Jest glebą, z której ma wyrosnąć ta rzecz, której dotyczy twoja wiara. Jest jedynym środowiskiem, w którym może powstać życie. Dlatego, jeśli nie widzisz żadnej formy życia, to znaczy, że tam nie ma wiary.

Po trzecie wiara jest bazą, fundamentem, podstawą tego, czego się spodziewamy. Wiara jest mechanizmem powoływania rzeczy z niebytu do bytu.

Po czwarte wiara jest dowodem rzeczy niewidzialnych – tego, czego nie widzimy. Dowód to niezbity argument. To nie jest: być może. Twoja wiara jest dowodem na istnienie danej rzeczy, choć ta rzecz przez jakiś czas pozostaje jeszcze niewidzialna dla naturalnego wymiaru. Jeśli wierzysz, to tak jakby zobowiązujesz Boga (który mieszka w tobie i z którym jesteś zjednoczony) do powołania tej rzeczy.
Ew. Marka 11,24: Dlatego mówię wam: We wszystko, o cokolwiek się modlicie, wierzcie, że otrzymaliście (otrzymujecie); a spełni się Wam. Co tu jest napisane? Wierzcie, że już teraz macie.

Wiara jest praktyczna. Zawsze prowadzi do manifestacji życia. Jest kluczem, za pomocą którego ściągasz do swojego życia manifestację obietnic Bożych, które już wypełniły się w Jezusie Chrystusie.

Skoro wiara jest dowodem, to jaki masz dowód, że wierzysz. Jeśli zrodziło się jakieś życie, doszło do manifestacji prawdy w twoim życiu, to znaczy, że wierzyłeś. Jeśli nie doszło do tego, czyli nie masz świadectwa, to znaczy, że nie wierzyłeś. 

 

Czym wiara nie jest?

Wiara nie jest wiedzą, którą posiadasz. To, że wiesz, że coś jest kłamstwem nie oznacza, że z automatu wierzysz w prawdę. Jeśli np. wiesz, że bieda jest kłamstwem, to ta wiedza nie oznacza, że z automatu wierzysz w Boże zaopatrzenie i obfitość. Nie oznacza to, że wierzysz w swoje zjednoczenie z Jahwe Jire. Analogicznie to, że wierzysz, że choroba jest kłamstwem, nie oznacza, że z automatu wierzysz w swoje uzdrowienie.

Rozpoznanie kłamstwa jest tylko punktem wyjścia. To miejsce, w którym przyszło do ciebie jakieś światło, jakaś informacja, że to jest błąd i że tak nie musi być. Na przykład poznajesz fundamenty wiary i dowiadujesz się, że dotąd żyłeś w błędzie. To moment, w którym  decydujesz, co z tym zrobisz.

W tym punkcie masz do wyboru trzy drogi: nadzieja, wiara, system wyparcia. 

Wiara to nie nadzieja. Nadzieja się spodziewa, że Bóg w przyszłości może zmienić daną sytuację. To oczekiwanie, że Bóg w swojej sile i majestacie może coś dla nas zrobić. Jeśli trwasz w nadziei, to myślisz, że Bóg może cię kiedyś uzdrowić, może sprawić, że będziesz bogaty, może spowodować jakąś inną zmianę w twoim życiu. Nadzieja brzmi pobożnie, ale tak naprawdę nie jest postawą zgody z Bożą prawdą w danej sprawie. Nadzieja nie jest pewnością, że coś już coś masz. Wręcz przeciwnie: nadzieja jest pewna, że dziś jeszcze tego nie masz, ale zakłada, że to może się wydarzyć w przyszłości, bo Bóg jest władny to uczynić.

„Jestem zdrowy dziś” – tak mówi wiara.

„Bóg może mnie uzdrowić w przyszłości, jeśli zechce” – tak mówi nadzieja.

„Bóg na pewno mnie uzdrowi w przyszłości” – tak mówi nadzieja przebrana za wiarę. Dodaje element pewności ale nadal oczekuje, więc jest tylko nadzieją.

Wiara nie jest wyparciem problemu. Podstawą systemu wyparcia jest lęk, który z pozoru wygląda na skrajną niezgodę na kłamstwo. Powiedzmy, że dowiadujesz się, że bieda to grzech i patrząc na biedę w swoim życiu uznajesz ją za kłamstwo. Nie chcesz być biedny i nie masz na to zgody. Chcesz zmienić swoje położenie. Jednocześnie boisz się biedy ze względu na to, że tak naprawdę nie stoisz w wierze w Boże zaopatrzenie i obfitość – zaczynając od małych spraw. Wchodzisz więc w system wyparcia, co objawia się tym, że „zakrzykujesz” ten temat. Wyznajesz: „Nie jestem biedny i nigdy nie będę”, afirmujesz: „Jestem bogaty”, a jednocześnie trzęsiesz portkami o swoje finanse. Nie widzisz siebie jako człowieka, którego potrzeby są zaspokojone i który może łożyć na każdą dobrą sprawę. Nie działasz zgodnie z tą Bożą obietnicą, nie ryzykujesz w wierze, ale jesteś bierny, mimo że wyznajesz, że masz się dobrze. Gdy ktoś zaczyna zadawać ci szczegółowe pytania, uważasz, że nazwanie faktów po imieniu jest okazaniem niewiary. Nie chcesz się konfrontować z rzeczywistością. Zamiast tego mówisz: „Ja wierzę”. Jednak wiarę łatwo zweryfikować, bo ona ma realne efekty.


Jak sprawdzić, czy wierzę?

Wiarę weryfikuje się po działaniu (czyli postępowaniu w zgodzie z tym, co wyznajesz) i po owocach. System wyparcia utrzymuje cię w teoretycznym działaniu, ale w praktyce trwasz w bezruchu i pozwalasz, by problem się pogłębiał. To samo jest, gdy masz nadzieję. Po prostu ciągle czekasz.  

Najłatwiej będzie to zobaczyć na przykładzie. Powiedzmy, że chcesz sprzedać swój samochód i ustanawiasz: „Sprzedam go w kilka miesięcy za 1 milion złotych”. Naturalnie nie jest to możliwe. Tu może zadziałać tylko ponadnaturalne, jeśli wierzysz. Wrzucasz ogłoszenie, mija pół roku, rok i samochód się nie sprzedaje. Wtedy trzeba się skonfrontować z prawdą i przyznać: „To nie była wiara. To było pragnienie, które rozwiązałoby masę moich problemów finansowych. Nazwałem to wiarą, ale to była iluzja, system wyparcia – z lęku przed biedą”. Zrób rzetelną analizę i – jeśli nie masz wiary w danym temacie – to wprowadź inne rozwiązania, bo nie możesz stać w miejscu.

Jeśli widzisz lęk - boisz się, że ci się nie uda, to wiedz, że lęk wypiera wiarę. Wręcz ją zabija. Dopóki będziesz się bać, nie rozwiniesz należycie swojej wiary i nie zaczniesz działać z pewnością, że masz już sukces. 

Jak żyć jako człowiek wiary?

Wśród ludzi najczęściej występują dwie kategorie: ludzie intelektu oraz ludzie zmysłów. Ludzie intelektu funkcjonują na podstawie zdobytej wiedzy, wyuczonych praw, definicji i teorii. Świat definiują poprzez to, czego się nauczyli. Wiedza wyznacza ich horyzonty życiowe i daje im poczucie bezpieczeństwa. Jeśli wkraczają w obszary im nie znane, czują się niepewnie. Tacy ludzie wypierają to, co jest podawane inaczej niż poprzez edukację czy naukę, do której są przyzwyczajeni. Dla człowieka intelektu prawdą jest to, co jest on w stanie wykazać na podstawie wiedzy, którą posiada. To wszystko, czego się nauczył lub dowiedział staje się dla niego aksjomatem (czyli pewnikiem nie wymagającym dowodzenia). Człowiek intelektu nie musi być wybitnym intelektualistą – chodzi o mechanizm funkcjonowania.

Ludzie zmysłowi odbierają z kolei rzeczywistość za pomocą zmysłów, czyli wzroku, słuchu, dotyku, węchu i smaku. Mówią: „sam to widziałem”, „usłyszałem to, więc to musi być prawda”, „ja tak czuję”. Odczuwanie staje się wyznacznikiem tego, co jest dla kogoś prawdą. W konsekwencji tego prawda staje się subiektywna i zmienna, podobnie jak odczucia. Życie człowieka zmysłowego kręci się wokół różnorodnych bodźców wywoływanych przez jego zmysły. Dla takiej osoby prawdą jest to, co widzi lub odczuwa. Okoliczności, których doświadcza poprzez zmysły są dla niego niepodważalne.

Są też oczywiście ludzie, którzy łączą jedne i drugie cechy, ale zawsze coś dominuje: albo intelekt albo zmysły.

Skłonności naszej duszy są bardzo istotne z punktu widzenia tego, jak mamy zacząć żyć w wierze - z poziomu serca. Wielu ludzi narodzonych z Bożego Ducha, w praktyce po swoim narodzeniu nie żyje życiem wewnętrznego człowieka, ale nadal kieruje się albo swoim umysłem albo zmysłami.

1 Kor. 2,12-14: A myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli, czym nas Bóg łaskawie obdarzył. Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości (intelekcie), lecz w słowach, których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę. Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać.

Tylko życie wewnętrznym człowiekiem, Prawami Ducha, niezależnymi od: ludzkiej intelektualnej mądrości oraz od zmysłów człowieka, prowadzi człowieka nowonarodzonego do właściwego rozwoju.

Do duchowych rzeczy mamy przykładać duchową miarę. Nie miarę intelektualną czy miarę odczuć, wrażeń (ciarek na plecach). To co duchowe nie ma nic wspólnego z tym co zmysłowe lub intelektualne i dlatego nie wolno nam tego mieszać. Ani człowiek intelektualny ani człowiek zmysłowy nie jest w stanie prawidłowo przyswoić rzeczy, które są z Ducha Bożego. Jest za to w stanie wypaczyć wszystko i trwać w pogłębiającym się obłędzie.

Boże Słowo mówi, że obłęd będzie postępować, ale prawda jest niezmienna. Chodzi o to, żeby uznać ją za pewnik, a nie wyjaśniać ją intelektualnie albo na podstawie zmysłów. Kiedy odczuwasz ból i widzisz złe wyniki badań, nie dowodzisz intelektualnie, że twoje uzdrowienie wykonało się 2000 lat temu na krzyżu, ale uznajesz to za pewnik i decydujesz się nie opierać się na tym, co czujesz i co widzisz. To samo robisz, gdy masz pusty portfel, bo przecież wiesz, że zgodnie z prawdą jesteś zaopatrzony finansowo. Nie zagłębiasz się też w poczucie samotności i depresji, gdy jesteś sam, ale wyznajesz, że Bóg cię nigdy nie opuści. Trakujesz prawdę Bożą jako pewnik i nic do niej nie dodajesz – nie szukasz ani intelektualnych dowodów ani potwierdzenia w odczuciach.

Potrzebna jest zmiana myślenia. W swoim duchu, jako Boży człowiek, masz bezpośredni dostęp do myśli Chrystusowej. Jednak to nie oznacza, że w swojej głowie masz wyłącznie myśli Chrystusa. Aby zbliżać się do tego ideału, musisz: zanurzać się w Słowie oraz modlić się i poznawać Boga. W ten sposób myśli Chrystusowe są przenoszone z twojego ducha do twojej duszy, czyli umysłu. Musisz wkładać w to pracę, jak górnik, który kopie węgiel w kopalni. To naturalne, że w kopalni jest węgiel. Ale żeby go mieć, nie wystarczy ogłosić się górnikiem. Trzeba przyjść do kopalni, na jej warunkach zjechać pod ziemię i zacząć kopać. Tak jak węgiel nie przyjdzie sam do górnika, tak myśli Chrystusowe nie przyjdą same do człowieka tylko dlatego, że oddał swoje życie Jezusowi. Zmiana myślenia to praca.

Jeśli chcesz owocować, musisz zmienić swoje nawyki oraz sposoby myślenia i funkcjonowania. Czas być nie tylko znawcą Słowa, ale przede wszystkim wykonawcą. Czy to znaczy, że masz się nie rozwijać intelektualnie? Absolutnie nie. Intelekt powinien być po prostu poddany prawdzie.

Dlaczego afirmacje i proklamowanie bożych prawd działa nawet, gdy nie wierzysz w Boga?

Boże prawdy to duchowe prawa, które działają niezależnie od tego, czy ktoś w nie wierzy czy nie. Można je porównać do praw fizyki, które rządzą materialnym światem. Te prawa są uniwersalne i niezależne od wiedzy, woli ani wiary człowieka. Prawu ciążenia podlega zarówno ktoś, kto o nim wie i np. potrafi je opisać wzorem, jak i ktoś, kto nie ma o nim pojęcia. Nie ma znaczenia fakt, czy ktoś wierzy, że twórcą tego prawa jest Bóg. To prawo działa niezależnie od tego.

Tak samo jest z prawami duchowymi, np. z prawem siewu i zbioru. Ludzie różnych wyznań i kultur wiedzą, że każdy zbierze to, co zasieje. Kolejna Boża reguła mówi, że życie i śmierć jest w mocy języka. A więc "sianie" słów życia przynosi życie, a "sianie" słów śmierci przynosi zawsze śmierć. Afirmacje to zasiew. A wszystko rozmnaża się według tego samego rodzaju. Jeśli mówisz dobrze, będziesz mieć dobrze. Jeśli mówisz źle, przeklinasz swoje życie.   

Wiara jest ze słuchania

Boże Słowo mówi, że wiara bierze się ze słuchania Słowa Chrystusowego. Aby usłyszeć słowo, trzeba je najpierw wypowiedzieć. Zgodnie z Izajasza 55:11 wiemy, że wypowiedziane słowo zawsze wykonuje pracę. To oznacza, że proklamowanie Bożego Słowa zawsze działa.

„Tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem”.